wtorek, 10 marca 2015

       Rozdział 7

Następnego dnia przesiedziałam prawie cały dzień w domu, a wracając do wczorajszego dnia to poszliśmy jeszcze na chwile do chłopaków a pod koniec dnia wybrałam się z Katty na zakupy do centrum handlowego i to wszystko.
Teraz siedzę w salonie i się nudzę oglądając jakieś denne seriale, ponieważ  Katty wyjechała na weekend a chłopacy mają w studiu pełno roboty. Znudziło mi się już oglądanie i postanowiłam że wyjde się troche przewietrzyć. Ubrałam bluze, buty...zamknełam dom i ruszyłam w strone parku. Przechodziłam koło placu zabaw gdzie bawiły się dzieciaki i przypomniało mi się jak ja,Katty i Monika bawiłyśmy się kiedyś na takim placu (Monika to moja koleżanka z Polski). Doszłam do parku i usiadłam sobie na ławeczce koło fontanny i nie wiedziałam co ze sobą zrobić... Po jakimś czasie postanowiłam wracać do domu bo robiło się troche chłodno. Wróciłam do domu i włączyłam laptopa i weszłam na TT bo dawno nie wchodziłam...przeżyłam duży szok...miałam 957 nowych zaproszeń i nie wiedziałam co mam zrobić więc wyłączyłam TT i weszłam na FB, i tam też miałam tyle zaproszeń, nawet troche więcej, przeraziłam się i tak samo jak z TT wyłączyłam FB i przy okazji całego laptopa.
Była już godzina 18:48, więc poszłam do kuchni i zrobiłam sobie tosty i wróciłam do salonu.
Mój telefon zaczął dzwonić, dzwonił Louis więc odebrałąm.
-Hej marchewkowy
- No hej, co dziś ciekawego porabiałaś?
- Szczeże to umierałam z nudów...
- uuu to cienko, może wpadniesz do nas?
- Mhm...dzisiaj już chyba nie wpadnę do was.
- Czemu?
- Troche późno już na takie wpady...
- Nie przesadzaj tylko choć bo umrzesz z nudów...widze cię u nas za 15 minut, paa.- powiedział i się rozłączył. Wyłączyłam telewizje, ubrałam się i wyszłam z domu zamykając dom.
Byłam już na miejscu więc zapukałam w drzwi ale nikt nie otwierał więc weszłam do środka. Usłyszałam śmiechy z salonu więc tam się skierowałam, weszłam do salonu i krzyknełam HALO! i wszyscy spojrzeli w moją strone i po chwili krzykneli równocześnie EMILY!!! i zrobiliśmy wszyscy grupowego miśka.
- Słyszeliśmy że cały dzień się nudziłaś...- powiedział Niall
- No niestety tak- odpowiedziałam z uśmiechem.
- To choć czas się rozchmurzyć- powiedział Louis łapiąc mnie za rękę i ciągnąc w strone kanapy. Kazał mi na niej usiąść a oni zaczęli wariować po całym salonie a ja prawie płakałam ze śmiechu i tak przez okrągłą godzine...Jeny oni naprawde potrafią poprawić humor człowiekowi- pomyślałam i zaczęłam znowu się śmiać bo zauważyłam że Niall gania Harrego z pianką do włosów. 
Była już godzina 20 więc zaczełam już się zbierać do domu.
- Dobra chłopaki ja już spadam do domu
- No ale czemu,przecież tak dobrze się bawisz...
- No bo już jest późno
- Ok ale sama nigdzie nie idziesz bo jest ciemno...
- Ja ją odwioze!!!!- krzyknął Niall i poszliśmy do jego samochodu.
- Poprawiliśmy ci humor?- zapytał Niall
- I to bardzo...prawie płakałam ze śmiechu.
- To cieszę sie bardzo- powiedział cały czas patrząc się na mnie jak w jakiś obrazek a ja poczułam że moje poliki zaczynają się czerwienić więc szybko odwróciłam się drugą strone żeby tego nie zauważył, ale chyba się nie udało bo się zaśmiał cicho pod nosem. Resztę drogi nikt się nie odzywał a ta cisza zaczynała mnie już powoli męczyć. Podjechaliśmy już pod mój dom a ja pożegnałam się z Niallem przytulając go i całując w policzek, on powiedział ,,do jutra'' z uśmiechem i odjechał a ja poszłam do domu. Weszłam do środka i skierowałam się odrazu do łazienki żeby się wykąpać a  ;)potem poszłam już spać bo byłam padnięta dzisiejszym dniem.

********************************************************************************************************
Tak wiem trochę krótki ten rozdział ale nie miałam dziś weny do pisania...ale mam nadzieje że was nie zanudziłam zbytnio :)    czytasz= komentujesz ;) <3